Nie tylko pożar…

Zgodnie z przewidywaniami pesymistów, złych wróżek i Kłapouchego, wakacje zaczęły się od deszczu, zimna i burz. To oczywiście przykre, ale pozwala przeżyć ciekawe przygody. Ta, o której poniżej, miała miejsce we czwartek, 29 czerwca, przed godz. 16. Przydrożne drzewo – to, które jakiś mądrala zostawił, jako zapewne dobrze rokujące (tzn., że na pewno tak łatwo nie pęka) złamało się jak zapałka tuż przed maską samochodu mieszkanki naszej gminy. Z pewnością to ciekawe – nomen omen – przeżycie.

Co się robi w takiej sytuacji? W pierwszym odruchu oczywiście listę spadkobierców i wierzycieli. Tym pierwszym trochę zazdrościmy, trochę współczujemy, drugim gratulujemy szczęścia.

W drugim odruchu ustawiamy się tak, żeby w wichrze i ulewie ktoś nam nie wjechał w kuper i żeby zrobić miejsce innym drzewom, które może też zechcą pokazać, że są załamane dziwaczną pogodą.

Trzeci odruch – to oczywiście telefon.  Po chwili wahania (czy najpierw wykonać zdjęcie czy wezwać pomoc) wybieramy numer straży  – nie wiedzieć dlaczego – pożarnej (skoro wzywamy ją do drzewa):

998

– Trata-ta-ta trata-ta-ta. Słucham! – początek to zapewne informacja, że nie dodzwoniłeś się do pizzerii albo fabryki gwoździ, nie wiadomo, bo jest wyrecytowana z prędkością karabinu maszynowego.

– Chciałabym zgłosić wiatrołom na drodze przed miejscowością Siniec. Wielkie drzewo, całkowicie uniemożliwia przejazd.

– Gdzie?!

– Siniec.

– A gdzie to jest?

– Eeee… – uwierzcie, że w takiej chwili dziwne rzeczy przychodzą człowiekowi do głowy: dyżurny naprawdę nie zna miejscowości w rewirze? należy podać współrzędne geograficzne? sprawdza poczytalność rozmówcy? – No… to jest trasa Kętrzyn-Węgorzewo…

– A z jakiego powiatu pani dzwoni?

Jest dobrze: nie pyta o nazwę galaktyki! Tak naprawdę ma się ochotę powiedzieć, że powiat na przykład nieszawski, ale kiedy przed chwilą uniknęło się śmierci, nie ma sensu psuć tak dobrej passy, więc pozostajemy w trybie merytorycznym:

– Kętrzyński.

– Aaaa, to pani się dodzwoniła do Giżycka, to inny rejon! – z jakiegoś powodu cieszy się dyżurny, a mieszkanka naszej gminy w tym momencie zastanawia się, co by było gdyby dzwoniła w sprawie pożaru:  czy to dobry moment na test z geografii?

– Przepraszam, ja dzwonię pod 998, to chyba wasz durny system źle mnie łączy?

– Już łączę z Kętrzynem! Buu… buu… buu… buu… buu…

Tego dnia mieszkanka gminy Srokowo poziom cierpliwości miała wyregulowany na  jedenaście „buu-ków”, dlatego rozłączyła się przy dwunastym i… zadzwoniła na prywatny numer jednego z naszych dzielnych strażaków z OSP Srokowo. W ciągu 6 minut byli w drodze. To nie znaczy, ze dojechali w ciągu 6 minut, ale kiedy Kętrzyn jeszcze zapewne buczał (tak, wiem – w mieście w tym momencie trwało oberwanie chmury, a drzewa łamały się jak zapałki, dlatego wieś musiała czekać) nasi już trzymali piły w dłoniach. Może to przypadek, że tamtego dnia pojawili się tak szybko, ale to chyba logiczne: są najbliżej.

Zastanawiam się…

Dlaczego nie dysponujemy jakimś numerem telefonu bezpośrednio do naszych strażaków, żeby nie niepokoić sąsiednich miast i powiatów?

Przecież wiadomo, że nasi strażacy dojadą do nas najszybciej.

Dlatego warto przyłączyć się do zbiórki publicznej* zorganizowanej na okoliczność wyposażenia ich w nowe mundury wyjściowe. Zasługują. Sami widzicie 🙂

* Zbiórka trwa do końca września. Jest okazja przyłączyć się w najbliższą niedzielę podczas dożynek lub wpłacając na konto: 37 8851 1021 2003 0002 7599 0001 z dopiskiem: Darowizna na cele statutowe

Post wyświetlono 242 razy

2 komentarzy
  1. Też miałam wątpliwą przyjemność jechać do Srokowa tego dnia tuż po tej wichurze. Strażacy z OSP, żeby dostać się do drzewa ze zdjęcia, musieli jeszcze usunąć jedno parę metrów wcześniej. Byli na miejscu faktycznie błyskawicznie i do tego profesjonalni. Swoją drogą, nieprzyjemne były te chwile z 29 czerwca, pomyślcie co czują teraz ludzie poszkodowani w wichurze na Pomorzu.

  2. Tak, nasi strażacy są niezawodni. Zaraz po syrenie, wyjeżdżają by nieść pomoc, są szybcy i zaangażowani! Cieszę się, że można zawsze na nich liczyć. Przydałby się bezpośredni numer do naszych strażaków, a nie do… Giżycka… czy Koluszek 😉

Dodaj komentarz

Obowiązkowe pola są zaznaczone *. Twój adres email nie zostanie opublikowany.