Kołek w pastwisko, cz.1.

TAK, TO JEST BEZ SENSU

Wszystkie nasze zwierzaki już dawno przekazaliśmy Naczelnemu Pastuchowi (w skrócie: NACZEPowi). Niektórzy z nas mają ich po kilka, inni tylko jednego, dla większości jednak to kłopot wypasać je osobiście po kilka godzin dziennie[1]. Właśnie dlatego dawno temu ktoś wpadł na pomysł Zbiorowego Wypasu, który jednak odbywał się w obrębie kilku pastwisk i łąk, a zwierzaki zostały podzielone tak, żeby kopytne nie zagrażały futerkowym, szczekate nie płoszyły osesków itd. No i żeby poranny i popołudniowy spęd zanadto ich nie męczył. Przez całe dziesięciolecia wszystko szło raz ustalonym trybem: wszystkie stworzenia wypędzano o tej samej porze, choć na różne łąki, jadły taką samą trawę, puszczały takie same bąki i dawały takie samo mleko[2].

Potem zaczęły się zmiany: jedne łąki okazały się niewłaściwe dla naszych milusińskich, inne wymagały rozbudowy, a jeszcze inne były w sam raz. Na tych ostatnich zapanował największy tłok, ale nie niepokoiło nas to zbytnio, bo Najmniejsze (pieszczotliwie nazywamy je „pluszakami”) stworzonka: świnki morskie, chomiki, myszoskoczki, miniaturowe króliki i żółwie były oddzielone od rozbrykanych szczeniaczków i ostropazurych kociaków, a dla tych, co wchodziły w Okres Zagrażający Otoczeniu (OZO) przewidziano osobne kojce. Dzięki temu, nawet kiedy pędzono zwierzaki do wodopoju młodsze nie były narażone na niekontrolowane odruchy OZO, nawet ze szczeniakami widywały się rzadko i zawsze pod czujną opieką.

A jednak straciliśmy najlepsze pastwisko, gdzie rosła najbardziej soczysta trawa i najwonniejsze zioła. NACZEP robił co w jego mocy, żebyśmy opłakiwali ową stratę w przekonaniu, że robił co w jego mocy, żebyśmy nie opłakiwali straty…

Musieliśmy pogodzić się z faktem, że nasze stworzonka, stwory i potwory (które jednak kochaliśmy jednakową miłością) zostały spędzone praktycznie na jedno pastwisko[3] z innymi, brykajacymi tam od dawna. Nie stała się nikomu żadna krzywda, ale musiały się pogodzić z niewygodą i niedogodnościami: spędy trwały dłużej, w większym stadzie każdy zwierzak musiał od nowa ustalić i zaakceptować hierarchię, a nowo przybyłe poznać oczekiwania nieznajomego Poganiacza itd.

Mimo wszystko podziwialiśmy łatwość z jaką zarówno pluszaki, jak i szczeniaki&kociaki przyjęły swój los, bezgranicznie ufając  zarówno nam, ich Miłośnikom, jak i Juhasom, Poganiaczom, Postrzygaczom i NACZEPowi, który czasem spoglądał na nie z dobrotliwym uśmiechem, za którym – do dziś, kurna – nie wiemy co się kryje[4].

Obiecywano, że zmiana nie będzie miała wpływu na naszych milusińskich, że stres zostanie zminimalizowany, że dotychczasowi Poganiacze nie stracą chleba ani nawet poczucia bezpieczeństwa i że właśnie bezpieczeństwo i chleb dla wszystkich jest pierwsze na liście Spraw Najważniejszych dla NACZEPa.

Tak więc, wbrew naszemu poczuciu krzywdy, pomimo niepotrzebnych nieporozumień i trudności, na które narażono nasze pupilki, nauczyliśmy się żyć w nowej rzeczywistości, a one, jak to one, przyzwyczaiły się i po prostu zaczęły sobie radzić.

Najwyraźniej jednak dobro i bezpieczeństwo użytkowników naszych pastwisk nadal odbiegały od standardów NACZEPa, bo postanowił – bardzo subtelnie, prawie bezgłośnie – jeszcze je podnieść.

W tym celu skontaktował się z Bacami, a oni ze swoimi Juhasami, Poganiaczami, Postrzygaczami etc.  i zaczęto prawie-demokratyczne prawie-debaty na temat wspaniałej przyszłości naszych pastwisk i zwierzaków, pod warunkiem, że zostanie wdrożone jednoBacowe zarządzanie. Debata z udziałem pierwszego Bacy trwała 20 minut, a druga, pod okiem Jeszcze Drugiego Bacy musiała odbyć się dwa razy, bo jako prości ludzie – nie wszyscy zrozumieli jak bajeczne wizje ma ich Baca o ponadprzeciętnie szerokich horyzontach.

Wszystko wskazuje na to, że pozostawienie jednego Bacy na kurczących się pastwiskach będzie miało zbawienny wpływ zarówno na pluszaki, szczeniaki&kociaki, jak i osobniki w fazie OZO. Mianowicie jeden Baca da radę upchnąć je wszystkie na takiej przestrzeni, że nie będą miały dość powietrza w płucach, żeby się kąsać, a jeśli to nie pomoże (ani ponure kraty, które jeszcze ciągle oddzielają OZO od reszty), z całą pewnością i przykrością, ale zmuszony zaistniałą sytuacją, będzie musiał skorzystać z pastucha elektrycznego. Już dziś ma smutną świadomość, że będzie musiał pożegnać się z Juhasami i Poganiaczami, którzy mają inną wizję Wypasu, ale – no cóż – takie jest życie, jakoś to udźwignie, a chętni do pomocy w tym trudnym zadaniu zawsze mogą liczyć na jego uznanie.

 

Już niebawem NACZEP przedstawi nam koszty utrzymania pastwisk (które prawdę mówiąc były opłacane z naszych podatków), koszty spędu, opieki, oswajania i tresury naszych pupilków (które to koszty też pokrywały nasze podatki, tylko napływające innym strumieniem), no i w końcu koszty jego pracy, która okazała się o tyle droższa, że – jak się okazało – nie miał czasu wytchnąć ani chwili, przez co praktycznie staliśmy się jego dłużnikami[5] i z przykrością będzie musiał nam odebrać kawałek chleba (który może właśnie dlatego był na jego liście Spraw Najważniejszych).

Na szczęście można zaoszczędzić na jednym Bacy i paru Juhasach, zwierzaki łatwo się zaadaptują do najdziwniejszych działań, które się z tym wiążą. W końcu to tylko zwierzaki, prawda?

Podobno reperkusji ze strony Miłośników nie przewiduje się.

 

—————————————————————————

[1] Poza tym trzeba mieć do tego odpowiednie przygotowanie. Federacja Dobrych Pasterzy bardzo zaostrzyła wymogi, Już nie wystarczy rów z trawą, kałuża i kij.

[2] oczywiście te, które w ogóle dawały mleko – nie dotyczy np. patyczaków

[3] Dni niewielkiego przyczółku na rubieżach właściwie są już policzone.

[4] Trzeba jednak przyznać, że nigdy nie wiemy co się kryje za ludzkim uśmiechem. Co innego zwierzak: macha ogonem – nie ugryzie, warczy – ugryzie. Dlatego zwierzaki tak łatwo kochać, nawet jak są w fazie OZO (wtedy tylko mniej machają ogonami, za to częściej warczą i zwijają się w kłębek).

[5] …mimo że od zawsze był opłacany z naszych podatków (ale to chyba oczywiste)

Post wyświetlono 139 razy

Jeden komentarz
  1. Dlatego należy Pamiętać!: „Bardzo ważną rzeczą we współczesnym wypasaniu jest kontakt z osobnikami z różnych pastwisk, a nie zamykanie się tylko w obrębie małego pastwiska.”;)

Dodaj komentarz

Obowiązkowe pola są zaznaczone *. Twój adres email nie zostanie opublikowany.