Już wiadomo, kto będzie odbierał nasze śmieci od 1 lipca 2013

28 maja 2013 rozstrzygnięto przetarg na odbiór i transport odpadów komunalnych z nieruchomości zlokalizowanych w 12 gminach – członków Mazurskiego Związku Międzygminnego – Gospodarka Odpadami, do którego należy także gmina Srokowo. Przedmiotem zamówienia był odbiór odpadów komunalnych ze wszystkich nieruchomości, na których zamieszkują i na których nie zamieszkują mieszkańcy a powstają odpady oraz ich transport do Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK Spytkowo) zlokalizowanej w Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych Sp. z o.o. w Spytkowie. Stawka osiągnięta w przetargu jest składową całościowej opłaty  za zagospodarowanie odpadów  i będzie ona wynosić 194,40 zł brutto za każdą tonę śmieci.

Do obliczenia wysokości podatku śmieciowego należą ponadto:

  • koszty administrowania systemem odpadowym
  • koszty budowy i eksploatacji PSZOK (4 punkty odbioru śmieci wielkogabarytowych  w Giżycku, Rynie, Orzyszu i Węgorzewie)

  • opłaty za odbiór odpadów pobierane na bramie przez Zakład Unieszkodliwiania Odpadów w Spytkowie

W analizie, którą przygotowała firma konsultingowa na zlecenie Międzygminnego Związku założono, że koszt zbiórki odpadów stanowi ok 34% wszystkich kosztów, koszty administracyjne będą stanowić ok 5,5%, koszt utrzymania 4 punktów odbioru śmieci nietypowych to ok 3,5% a koszty Zakładu Unieszkodliwiania to 57% ogółu kosztów.

 

zawiadomienie o wyborze oferty najkorzystniejszej część i _ sektor i-page-001

Post wyświetlono 81 razy

6 komentarzy
  1. Co z tego, że wiemy kto będzie odbierał nasze śmieci, skoro nie wiemy kiedy. Nie mamy też jeszcze nowych koszy- więc śmieci pod płot do sąsiada? Czerwcowe śmieci zalegają sobie spokojnie śmietniki i nikt się też nie kwapi by się nimi zająć. Później powiedzą, że musieli wywozić zmieszane choć deklarowane były segregowane. Pojemniki na plastik poznikały… Więc jak będzie z tą segregacją???

  2. Naprawdę jesteś zdziwiona?! Zadziwiasz mnie swoim zdziwieniem… 🙂
    A co do segregacji: może to i lepiej, że tak nas do niej zniechęcają, ponoć niedaleko jej do nietolerancji i rasizmu. No i może już lepiej mieszać niż być zmieszanym (np. z błotem)?
    Poza tym przestań się tak dziwić i niecierpliwić: bałagan jest w całej Polsce (śmieci nie znikają, to jak ma go nie być?). Jestem jednak optymistką. Mam przeczucie, że wystarczy wytrzymać pół roku. Zacznie się rok wyborczy, a wtedy dzieją się cuda: całe tłumy bezrobotnych zostaną zatrudnione interwencyjnie. Od tej chwili drogi będą odśnieżane zanim płatki śniegu spadną na ziemię, trawa na poboczach zostanie zastąpiona rabatami stokrotek, a śmieci będą odbierane prosto z kuchni co dwie godziny. Obawiam się jednak, że wtedy to nawet Ty się nie zdziwisz 🙂 A jeśli nawet, uspokoję Cię zawczasu: to nie potrwa długo…

  3. Mnie też cisną się pytania na usta – dziś na mojej ulicy odbierano nasze śmieci na starych zasadach – nasza „Komunalka” przyjechała i panowie zapakowali niesegregowane śmieci do gminnej śmieciarki. Ani widu, ani słychu kolorowych pojemników do segregacji, które Międzygminny Związek miał dostarczyć w ramach „podatku śmieciowego”.
    Nagle zniknęły kontenery na plastik i tego nie mogę zrozumieć – „przecież wszystkie śmieci nasze są”, powinno nam zależeć, aby jak najłatwiej i najtaniej odzyskiwać plastik. Ogólnodostępne kosze na plastikowe odpady pozwalały w prosty sposób zwiększyć ilość odzyskiwanego surowca. Gmina jako instytucja ma obowiązek zachęcania mieszkańców do segregacji, nielogiczne jest więc zabieranie koszy na plastik. Wielu mieszkańców nie będzie segregować śmieci, więc plastikowe opakowania trafią do odpadów zmieszanych. Co z nimi potem będzie się działo? Pracownik Zakładu Utylizacji w Spytkowie przy taśmie będzie je potem wydłubywał ze sterty innych odpadów?

  4. A ja będę jutro dzwonić do upadłego do śmieciowego związku. Lipiec rozkwitł za oknem, a kontenery przepięknie niewidzialne. Tak cudownie miało być, a już pierwszego dnia falstart. W normalnych warunkach można wypowiedzieć umowę w takiej sytuacji. Ale zaraz, nie było żadnej umowy, tylko jednostronne „deklaracje”.

  5. Jeszcze nie tak dawno, choć wielu może nie pamięta, każdą butelkę szklaną, każdy karton, papier, niekiedy i plastik można było spieniężyć na skupie surowców wtórnych. Skupy działały jak dzisiejsze skupy złomu. Opłacało się je prowadzić, opłacało się powtórnie wykorzystywać zużyte wyroby. Ktoś nieźle się napracował wmawiając nam (czyt. społeczeństwu) przez te naście lat że te praktyki nie mają sensu i są nie opłacalne. Dziś te same „śmieci” trafiają do recyclingu z tą małą różnicą że kiedyś my mogliśmy je spieniężyć, jednocześnie w jakiś sposób rekompensując sobie zakup danego artykułu a dziś musimy za to płacić i to jest cały paradoks systemu.

  6. Kto wie, może jest jeszcze śmieszniej: może ci, którym płacimy za odbiór śmieci, spieniężają je po posortowaniu za pieniądze większe niż nam się wydaje? Przecież, jeśli komuś zależy bardziej na tym, żebyśmy wszystko wyrzucali, niż na tym żebyśmy odzyskiwali, to gdzieś coś jest nie tak…
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Obowiązkowe pola są zaznaczone *. Twój adres email nie zostanie opublikowany.