Jankowice i Siniec będą miały upragnione świetlice.

„W piątek 28 grudnia 2012r. Rada Gminy przyjęła budżet na 2013r., w którym został uwzględniony remont starych zlewni mleka pod świetlice wiejskie w Sińcu i Jankowicach.
Niejeden powie: „wreszcie” – i będzie się cieszył. Skończą się problemy chociażby zebraniami sołeckimi, które musiano organizować w domu sołtysa. Będzie gdzie przyjść i się spotkać, zacieśnić więzi. Dzieciaki będą miały wreszcie jakiś wybór, oczywiście do tej pory też miały: komputer? czy …komputer?, a może przystanek? Wizja przyszłych korzyści rozwija się naprawdę wspaniała…
Dlaczego jednak się nie cieszę? Przecież sama jestem wśród tych, których to „szczęście” dotknęło. Przecież to właśnie ja, razem z Moniką Czerwonka, ganiałam po wsi zbierając podpisy wśród mieszkańców Jankowic, pod petycją do Wójta o utworzenie z byłej zlewni – świetlicy. Chodziłam na zebrania wiejskie, gdzie wspólnie podejmowaliśmy decyzje o przeznaczeniu funduszy sołeckich na remont świetlicy. Dzięki temu mamy już wymienione okna i dach pokryty na nowo papą. Jesienią oczyszczaliśmy teren dookoła zlewni (jeszcze nie świetlicy) z krzaków i śmieci (wiosną dokończymy), aby móc ogrodzić teren i zaplanować gdzie co powstanie. W myślach ciągle mieliśmy obraz przyszłej świetlicy, która miała powstać szybciej niż początkowo planowaliśmy- z funduszy unijnych.
No właśnie.  Ach te fundusze. Początkowo inwestycja miała wynieść ok. 180 tys. zł. Wiadomo, dwa budynki wymagające kapitalnego remontu, w tym w Sińcu część budynku zostanie jeszcze dobudowana, gdyż obecnie jest on zbyt mały dla takiej liczby mieszkańców. Jednak z powodu czynnika ludzkiego (nie będę już tego drążyć, bo szkoda nerwów) projekt został odrzucony.
Jakiś czas temu ponownie został złożony ten sam projekt. Okazuje się, że tylko 1/3 całego kosztu inwestycji będzie pokryta z funduszy unijnych, resztę musi dołożyć gmina. Pomyślimy – pewnie, niech płacą, na co w końcu płacimy podatki, tylko na remont budynku gminy, który był w dobrym stanie i tego remontu praktycznie nie potrzebował?
Sprawa jednak nie jest wcale taka prosta jakby się mogło wydawać. Otóż gmina podobno musiała przedstawić zupełnie inny kosztorys niż początkowo zakładano – według standardów europejskich, czyli i stawek europejskich. Tak więc inwestycja ze 180 tys. zł urosła nam do ok 600 tys. zł. Tak, tak dobrze widzicie. Podobno inaczej się nie dało, tak trzeba. Podobno na przetargu na pewno coś się uda stargować, pytanie tylko ile? W końcu kanalizacja w gminie miała kosztować ok. 7 mln zł, a wyniosła niewiele ponad 4 mln zł, więc i tu jest szansa, że tak właśnie się stanie – oby. Podobno to nasza ostatnia szansa, więcej już takich możliwości nie będzie, już nigdy większych pieniędzy z Unii nie dostaniemy na tę inwestycję. Podobno wycofanie się w tej fazie prac, byłoby źle widziane przez Urząd Marszałkowski i okryłoby nas hańbą na kolejne stulecia, tym bardziej, że już wcześniej ów wniosek był składany i o mało nie przeszedł. Podobno, podobno…
Co jednak będzie jeśli nie uda się zrobić tego za mniejsze pieniądze? Przecież PODOBNO JEST KRYZYS, ZAMYKA SIĘ SZKOŁY, UCZNIOWIE JEŻDŻĄ NIESPRAWNYMI AUTOKARAMI, A SAMA SZKOŁA WYMAGA REMONTU DACHU I DOCIEPLENIA. Jak w takich okolicznościach się cieszyć? Czy naprawdę jest z czego? Czy stać nas na takie ekstrawagancje?
Chyba nasi radni nie są do końca konsekwentni w swoich decyzjach i zapominają o pewnych priorytetach. Teraz pewnie powiedzą: „A o co tej znowu chodzi, przecież dostała to czego chciała?!” Tak, chciałam, ale nie za taką cenę. Podobno utrzymanie szkoły w Jegławkach kosztowało ok. 800 tys. zł rocznie, zbyt wiele jak dla 60 dzieci (uważam, że był to koszt znacznie zawyżony, by łatwiej było namówić radnych na likwidację placówki, co się tylko dało naliczono na jej konto), tu mamy koszt ok. 600 tys. zł, dla jakiej grupki osób?
Dla mnie osobiście akceptacja tego projektu, a dokładnie takich pieniędzy na ten projekt, gdy jest tyle, wydaje mi się, ważniejszych potrzeb, jest porażką, cierniem, który zawsze będzie mnie dotykał, gdy będę patrzeć na naszą świetlicę. Może mieszkańcy mojej miejscowości i Sińca będą mieli mi te słowa za złe, ale żywię cichą nadzieję, że zrozumieją. Pragnę też wierzyć, że mieszkańcy naszych miejscowości, nie będą źle postrzegani przez resztę gminy, gdyż nie o taką pomoc nam chodziło, nie za taką cenę, dosłownie i w przenośni, cokolwiek miałoby to znaczyć.”

Agnieszka Luszczyk

Post wyświetlono 88 razy

2 komentarzy
  1. Jako mieszkanka Sińca nie mam wątpliwości co do potrzeby budowania świetlic w Sińcu i Jankowicach choć tu jest mniej mieszkańców. Doskonale wiadomo kto zawinił za poprzednią sytuację i wiadomo było ,że koszty się podwyższą . Na sesji rady gminy zapewnienia od Pana Wójta ,że to koszty nie są duże i da się wszystko załatwić na pozytywnie.
    Co do wydawania pieniędzy w gminie różnie to bywa kiedy na zamknięcie budynków szkolnych potrzeba dwa miesiące i lekką ręką wydaje się po 3 tyś na miesiąc na jednego pracownika to nasza gmina nie ma kryzysu.
    Zresztą co tu mówić drugi wóz strażacki to też koszt ,za który równie dobrze można by było zakupić lepszy autokar lub ocieplić szkołę.
    Nasza grupka w Sołectwie Siniec liczy ponad 230 mieszkańców w tym około 60 dzieci i młodzieży do 24 roku . Na ponad 25 lat płacenia podatków do gminy mamy oświetlenie w „kratkę” (jak ma chęci to świeci) i kawałek zdewastowanego asfaltu ,który po usilnych remontach gminnych nadaje się do totalnej wymiany a i kaplicę ,aby się modlić.
    Nikt się nie rozczulał nad nami kiedy w Sińcu zamykano szkołę i budynek sprzedano za marne grosze, ale jaki w wszelkimi mediami a może któryś z urzędników mógł się zastanowić by zrobiono tam wcześniej świetlicę. Ale po co się zastanawiać ,żeby mieszkańcy coś mieli za sprzedany budynek niech mają kaplicę (która jest świetlicą mieści się w pałacu i kiedy organizuje się cokolwiek mieszkańcy mają pretensje bo nie ma mediów i młodzież załatwia potrzeby na działkach) tyle im starczy. A jest i przystanek, na który pomalowanie trzeba mieć specjalne uprawnienia malarskie.
    Kiedy projekt był składany nie było żadnych wątpliwości co do jego słuszności i wiadomo było jakie będą koszty wiec w czym problem?
    Ta dyskusja powinna mieć miejsce jeżeli są takie uwagi to o wiele wcześniej z mieszańcami tych miejscowości. I nie trzeba było omijać zaproszeń na zebrania tylko spotkać się z ludźmi i rozmawiać bo po to się jest Wójtem.

  2. W takim wypadku wyjaśniła się sprawa czemu w Polsce mamy najdroższe autostrady na świecie. Nie wiem jakim cennikiem się posługiwano ale kwota 600tys. w tym przypadku wydaje się mocno przesadzona. No chyba że kwota obejmuje również budowę super boisk dla, jak to pięknie było nazwane, pierwszoligowców gminy Srokowo. Rozumiem że będziemy mieli gminny basen kryty oraz najnowocześniejszą pracownie multimedialną w województwie. Nie ukrywam radości z podjętej decyzji o remoncie tych obiektów lecz „chorym” narzuceniem jest kosztorys w.g. wzorców EU bo do EU to nam jeszcze sporo brakuje. Po za tym wprowadza to niepotrzebny zamęt w stosunku do innych sołectw. Mam nadzieje że wkrótce pojawi się rzeczywisty koszt remontu obiektów pomniejszony o co najmniej 1/3 podanej kwoty. Rzeczywistej kwoty którą pochłonie ten remont. Jeśli ktoś dałby mi 600 tys PLN i zlecił remont w.g projektu obu tych budynków to powiem tyle – byłbym nieźle zarobiony 🙂
    P.S. zarobiony – czytać w.g. uznania.
    czemu nie mamy wypłat w.g wzorców EU ale wycenę remontów już tak?

Dodaj komentarz

Obowiązkowe pola są zaznaczone *. Twój adres email nie zostanie opublikowany.