Dramat w dwóch aktach – wersja dla zaawansowanych

Akt I
Spotkanie (przedwyborcze i – jednocześnie – podsumowujące kończącą się kadencję) z wójtem panem F. Andruszkiewiczem, świetlica w Kosakowie, jesień 2010, tydzień przed wyborami:
(W)ójt zapytany o remont drogi Kosakowo-Wilczyny:
– …bo nie jestem pewien, że w jedenastym [chodzi o rok 2011] mi się uda, a nie jestem takim człowiekiem, żebym gołosłownie coś powiedział, jakieś informacje… deklaracje żebym składał. Będę miał 100% pewności, że w jedenastym, to powiem, że w jedenastym.
(gł)os z sali:
– To ja mam jeszcze takie pytanie a’propos szkoły w Jegławkach: czy są jakieś zakusy na to, żeby szkoła została zamknięta? Bo coraz więcej takich głosów się słyszy, że już teraz mniej dzieci i coraz mniej rentowna się staje…
W:
– Byłbym samobójcą, gdybym w tej chwili… [WYBORY ZA PASEM!!! – przypis]
(gł):
– No rozumiem, że tak, ale pytanie jest. Wiadomo, że wolelibyśmy zacząć działać zanim jakieś decyzje zostaną podjęte… czy w ogóle [szkoła] ma jakieś szanse? Czy są jakieś w ogóle plany odnośnie tego? Na przykład plany odnośnie zmiany rejonizacji, żeby – dajmy na to – dzieci z obwodu szkoły w Srokowie tutaj przywozić, czy są takie plany?
(W):
– Nie, takiej możliwości nie ma, żeby z większej szkoły wozić do mniejszej.
(gł):
– Dlaczego nie ma?
(W):
– Zrobiliśmy ruch z dziećmi z Silca do Solanki i nic to nie dało, bo koszty dowozu się nie zmniejszyły, a pieniądze z subwencji nie wzrosły.

[Kolejne ok. 5 minut trwa objaśnianie zasad subwencjonowania z budżetu państwa i utrzymania szkół przez gminę]

(gł):
– Czyli w naszej gminie są dwie szkoły, jak rozumiem: Jegławki i Solanka, które mogą zostać zamknięte? Która szkoła…
(W):
– Nie, nie będą zamknięte! Proszę państwa…
(gł):
– Czyli co będzie?
(W):
– Wyobrażacie sobie państwo, że się zamknie szkołę w Jegławce? Ja tam na przykład nie wyobrażam sobie.
(gł):
– No, ale tak się słyszy. Tak się słyszy!
– W każdej plotce trochę prawdy jest, więc skądś te informacje dochodzą.
– Dlatego chcemy, żeby to…
(W):
– Ja uważam, że trzeba stwarzać warunki lepszego nauczania, jeżeli jest dobra szkoła, osiąga wyniki, to trzeba ją wspierać, żeby nie odpadła. I wszystko. Myślę, że żaden radny, który zostanie wybrany nie będzie wnioskował, ani nie będzie dążył do tego, żeby szkołę zamknąć. Tam i ludzie pracują i dzieci się uczą.
(gł):
– Ale to się słyszy, to się słyszy, że na przykład mówią o kosztach utrzymania szkoły w Jegławce, czy w Solance, że jedna jest kosztowniejsza, druga mniej kosztowna. Słyszy się o tym, że któraś z tych dwóch szkół w najbliższym czasie – tak jak mówią, w przeciągu może dwóch lat – zostanie zamknięta.
(Pan towarzyszący wójtowi):
– No, ale kto to mówi? To musi takie informacje osoba kompetentna… czyli skarbnik. Czy kto? Bo jeżeli pan wójt mówi, że nie mówił…
(gł):
– Ale pan wójt też powiedział, że nie będzie przed wyborami mówił takich rzeczy [śmiech na sali], a po wyborach powie: „Sory, zmieniłem zdanie! Wybory się odbyły!”
(W):
– Proszę państwa, polityka oświatowa jest dalekosiężna i na najbliższe cztery lata nie przewiduje zamykania szkoły w Jegławkach.
(gł):
– Na ile lat?
(W):
– Na najbliższe cztery lata.

Akt II
Sesja, 27 kwietnia 2012, na której podjęto uchwałę o zamknięciu Szkoły Podstawowej w Jegławkach.
Wypowiedzi (które padły tuż przed głosowaniem) uznane za istotne:

Radna Ładziak:
Ja bym chciała zapytać jeszcze o sytuację tutaj stworzenia stowarzyszenia, jakie są tutaj decyzje pań, które zajmowały się zmianą szkoły i chciały zawiązać stowarzyszenie, no i może jeszcze decyzje pana wójta, bo na tym zebraniu było wiele pytań, wiele takich sytuacji wątpliwych i czy właśnie już rodzice są… czy wszystkie rzeczy, które rodzice chcieli poznać, zrozumieć czy zapytać czy to już satysfakcjonuje rodziców?

Barbara Budrewicz (przedstawiciel rodziców uczniów Szkoły Podstawowej w Jegławkach):
Proszę państwa, ja uważam, że wszystko już zostało powiedziane, co miało być powiedziane, bo widzieliśmy się mniej więcej w tym gronie co teraz jesteśmy. Z każdym z państwa rozmawialiśmy, z może jednym wyjątkiem. Widzieliśmy się na konsultacjach, widzieliśmy się na rozmowach takich bardziej nieoficjalnych. Ja jeszcze raz proszę, żebyście się państwo naprawdę dobrze zastanowili zanim podniesiecie rękę za lub przeciw. Co do pytania o stowarzyszenie: To pytanie ciągle wraca, ja tyle razy tłumaczyłam, że teraz już nie jest tak ważną kwestią czy stowarzyszenie w tej chwili jest czy nie, bo najważniejszą kwestią jest to w jakiej formie, z jakiego paragrafu przejmiemy szkołę – czy ją przejmiemy czy zostanie ona zlikwidowana i przez nas otwarta. Jeśli w tym roku mielibyśmy szkołę przejąć, zakładając, że wyrobimy się ze wszystkimi formalnościami, to szkoła zostaje zamykana, a my tworzymy nową szkołę. Gdyby była podjęta uchwała sformułowana inaczej, gdyby z innego paragrafu szkoła była zamykana, wtedy stowarzyszenie za rok przejmowałoby tę szkołę. Przepraszam, że tak ciągle wracam do tego tematu, ale to jest bardzo istotne, bo przejęcie szkoły ogranicza pewne formalności, szkoła ma inne uprawnienia już z definicji – w momencie przejęcia szkoła jest szkołą publiczną, a nie szkołą niepubliczną z uprawnieniami szkoły publicznej, jeśli te uprawnienia zostaną nadane przez kuratorium (one na pewno zostaną nadane, ale to wydłuża ten proces tworzenia szkoły). Poza tym to są kwestie kosztów, które ponosimy. W momencie, kiedy tworzymy nową szkołę ponosimy na „dzień dobry” wiele kosztów, to jest związane z dopuszczeniem budynku do użytku: straż pożarna, nadzór budowlany, sanepid i tym podobne historie. Nikt nam pieniędzy na to nie da. A jeśli mowa o pieniądzach to jest historia taka: jeżeli w tym roku we wrześniu przejmiemy szkołę to nie należą nam się subwencje. Nie należą nam się dlatego, że nie zgłosiliśmy chęci poprowadzenia szkoły do 30 września 2011 roku, czyli wtedy kiedy jeszcze nie było tematu zamykania szkoły. W tym roku od września do grudnia teoretycznie możemy dostać jakieś pieniądze od gminy, ale są to właśnie „jakieś pieniądze” – nie jest to subwencja. Ja pytałam o to czy mamy gwarancje otrzymania takich pieniążków w wysokości należnej nam subwencji i niestety nie otrzymałam… pytałam o to na komisji oświatowej, bo byłyśmy w kilka osób i pytałam o to panią skarbnik. Niestety nie uzyskałam wiążącej odpowiedzi, że dostaniemy te należne nam trzydzieści parę tysięcy, licząc tak dość pobieżnie. Kto z państwa otworzyłby szkołę nie mając na to zagwarantowanych pieniędzy? Pieniądze to nie wszystko, trzeba by było też podpisać umowę o użyczeniu budynku. Wtedy kiedy przejmujemy szkołę budynek jest użyczany przez gminę, bo po prostu nie ma takich praw, żeby gmina pobierała jakąś opłatę od szkoły, którą przejęło stowarzyszenie, ale wtedy kiedy stowarzyszenie szkołę od nowa tworzy, no to już rzeczywiście pan wójt może sobie zażyczyć jakichś opłat, ma po prostu do tego prawo i myślę, że z tego prawa skorzysta. Poza tym jest mnóstwo rzeczy do omówienia: należałoby podpisać umowy o współpracy, o dowożeniu dzieci, czy w kwestii korzystania ze świetlicy, w której jest stołówka, jest dużo problemów, które należałoby przemyśleć. Mówię tu i o nas i o tej stronie, która nam użycza tego majątku. I działanie w pośpiechu… myślę, że nikt z państwa nie otworzyłby żadnej działalności… Aha, a jeśli już mowa o działalności, to ja podkreślam: szkoła nie jest dochodowym interesem, nie jest jakąś firmą. Ja wiem, że są podejrzenia, że ktoś tu otwiera szkołę, zrobi na tym pieniądze. Szkoła ma się utrzymać z subwencji, jeśli prowadzi ją stowarzyszenie (to znaczy każda szkoła) ma prawo pozyskiwać też fundusze unijne i może też korzystać z ofiarności innych osób, firm i tak dalej i tylko z tego żyje. Nikt na tym nie zrobi interesu i nasza prośba o to, żeby szkoła przetrwała jeszcze rok, bo trzeba nam tego roku, to nie jest jakaś – tak jak sugerowali nam niektórzy radni – nie jest to jakiś podstęp, że my chcemy wywalczyć chociaż rok, a potem może jakoś to będzie i szkoła nie ulegnie likwidacji. My wiemy, że ona ulegnie likwidacji, my chcemy ją przejąć, chcemy poprowadzić, chcemy mieć dobrą szkołę i tyle. Ja bardzo państwa proszę, żebyście tak przychylnie spojrzeli na nas.”

Skarbnik – Małgorzata Cwalina:
„Pani Basiu, chciałabym sprostować tą pani wypowiedź: ja pani autorytatywnie nigdy nie powiem, dlatego, że to jest gestia rady gminy, ja nie mogę się wypowiadać w kwestii rady gminy jaką podejmie uchwałę. Pani – tak jak powiedziałam – pani stowarzyszenie może wnioskować o użyczenie obiektu i może wnioskować o przydzielenie dotacji na okres wrzesień-grudzień, ale ja pani nie mogę powiedzieć, że „tak, na pewno pani dostanie!”, bo przecież to jest gestia rady gminy.”

Barbara Budrewicz:
„No właśnie o to chodzi, że nie mam żadnych gwarancji, jest to w gestii rady gminy, ale – jak znam życie – po prostu wtedy usłyszymy, jak nam już pieniądze będą potrzebne, to usłyszymy, że „przecież wiedzieliście, że pieniędzy nie ma!”, że tak to będzie wyglądało… Bo wtedy kiedy szkoła zostanie zlikwidowana, okaże się, że poszło mnóstwo pieniędzy na proces likwidacji, bo to są odprawy i tak dalej i tak dalej. I tak jak usłyszeliśmy swojego czasu, że byliśmy strasznie naiwni wierząc panu wójtowi, że szkoła przetrwa jeszcze cztery lata – w trakcie tego spotkania w 2010 roku, było to spotkanie przedwyborcze. Niektórzy z państwa po prostu się z nas śmiali: „Jak mogliście uwierzyć? Przecież to tylko takie tam przedwyborcze gadki!”, tak na jesieni będziecie się z nas śmiali, że myśleliśmy i uwierzyliśmy, że znajdą się pieniądze na szkołę podczas, gdy na tyle innych rzeczy nie ma. Tego się obawiam, że w ostatniej chwili, kiedy wszystko będzie już tak zaawansowane dowiemy się, że pieniędzy nie ma. Proszę nas zrozumieć. Ponadto, tak jak mówiłam, to nie tylko subwencje: przejęcie szkoły, a zorganizowanie i otwarcie szkoły. My naprawdę nie mogliśmy zadziałać wcześniej, bo po prostu nie wiedzieliśmy, że szkoła jest likwidowana – podkreślam to z całą mocą. Proszę to przyjąć do wiadomości.

Radny F. Szepietowski:
„Ja bardzo króciutko. Miałem nie zabierać głosu. Ale z racji tej, że szkoła jest z Jegławki, a ja reprezentuję, jestem radnym z Jegławki uznałem, że tutaj mój głos powinien paść. Nie będę dyskutował nad wieloma rzeczami, bo tak jak powiedziałem wiele dyskusji już było na ten temat, wiele padło argumentów, sprawa jest przed podjęciem decyzji. Powiem tylko jedną rzecz jako radny z Jegławek. Mogę mówić tylko i wyłącznie w swoim imieniu i swoich odczuciach, powiem tylko jaka będzie moja decyzja. Przed głosowaniem. Szanowni państwo, jestem z tego środowiska, to środowisko znam, na codzień spotykam się praktycznie z racji nawet tej mojej wykonywanej pracy mam bardzo dobry kontakt z ludźmi. Wiadomo te tematy są na topie i nie omijają nas w rozmowach, na te tematy rozmawiam ja. Wyraziłem się już na komisji ostatniej, że wiele w tej sprawie likwidacji szkoły wiele osób mówi czasami nie zawsze tym głosem, który ma w środku, tak jak rzeczywiście myśli. Szanowni państwo, tak jak ja osobiście znam kłopoty organizacji tej oświaty, znam sytuację, że to co jest zaproponowane przez organ prowadzący jest co tu dużo mówić, rozwiązaniem niemal bezbolesnym dla wszystkich i tak jak wyraziłem się na komisji wiele samorządów klaskałoby w ręce i się cieszyło, że mogło w ten sposób zreformować oświatę bezboleśnie, bez jakiejkolwiek szkody i uszczerbku dla dzieci, może troszeczkę rezygnacji z jakiegoś luksusu. Uchwała intencyjna była podjęta rzeczywiście w lutym tak jak pani przewodnicząca komisji oświaty powiedziała, niemniej jednak przez ten cały okres do dnia dzisiejszego tak jak powiedziałem wcześniej nie padły żadne racjonalne argumenty, które by w jakiś sposób szukały rozwiązania, które by w jakiś sposób usprawiedliwiały, w jakiś sposób argumentowały zasadność pozostawienia tej szkoły. Szanowni państwo, mimo tego, że jestem radnym i powszechnie panuje taka opinia, że radny ze swojej miejscowości powinien bronić za wszelką cenę tego co jest w tej miejscowości, ja troszeczkę jestem innym człowiekiem, kieruję się tak jak powiedziałem staram się kierować rozumem, a nie jakimiś tam archaicznymi przekonaniami, które w tej chwili nie mają racji bytu i są aktualne tam gdzie jeszcze są. Uważam, że… Znam opinię również i rady pedagogicznej, nauczycieli, choć nie wszystkich, bo z nimi też rozmawiałem. Pewien symptom, że jak się broni szkoły, jest się za nią, obecność tutaj jest jakoś widzę taka niewielka, a to co mają w zanadrzu nie zawsze jest tak jak się mówi. Ja jako radny z Jagławki nawet patrząc na polskie władze, brak jakiejkolwiek racjonalności żeby to pozostawiać, nawet gdyby cała rada była przeciw, ja będę głosował za likwidacją, bo jeszcze po prostu ROZUM MNIE NIE OPUŚCIŁ. I mimo tego, że może będę odebrany w swoim środowisku – wiem, że na pewno nie! – bo znam ludzi i wiem jak do tego podejdą. Jednostki może bedą mi zarzucać, że taki radny, a nie radny, ale niestety czułbym niesmak, czułbym jakieś wyrzuty, patrząc na… no niestety, szanowni państwo, tak jak do tej pory – może pan wójt się na mnie obrazi w tej chwili – to jest jakieś takie szastanie publicznymi pieniędzmi i – skoro bronimy dwudzietu czy trzydziestu dzieci – musimy patrzeć na tych stu pięćdziesięciu czy ile, które są w gminie. No, ale nie będę już dalej dywagował na te rzeczy. Moje stanowisko jest takie, a nie inne, bo uważam, że żaden racjonalny argument nie przemawia na to, żeby tak było dalej.”

Radna L. Ładziak:
„Ja się zgadzam z panem radnym Szepietowskim, w tym, że racja bytu szkoły takiej małej, że koszty jej utrzymania… to co pan powiedział: na pewno te pieniądze publiczne nie są słusznie wykorzystywane, ale jest tutaj problem z przejęciem tej szkoły. Wszystkie opinie, które tutaj dotarły i słowa rodziców i nauczycieli… Ja nie znam akurat środowiska szkoły w Jegławce, ale samo zebranie pokazało, że ludzie, rodzice chcą przejąć tą szkołę i uważam, że jest wina organu prowadzącego, że nie było konsultacji szybciej, że właśnie nie dano im szansy na przejęcie szkoły w tym trybie sześciomiesięcznym i teraz szkoła, która jest piękna – i powierzchnia i budynek – wiadomo, że będzie musiała dalej być utrzymywana przez gminę, a będzie niewykorzystana. A dzieci w wieku sześciu czy siedmiu lat stojące na przystankach w okresie zimowym, (bo niestety wrzesień już jest ciemno i zimno) to jest widok przykry i smutny. Druga strona to jest sytuacja w szkole w Srokowie: jeżeli znów będzie mróz i pan dyrektor i pan wójt znów będzie w ten sposób podchodził do problemu ogrzania szkoły, czy zorganizowania zajęć w niskich temperaturach, to to jest po prostu przykre. A już wiemy o remoncie pieca, o dachu, który należy ocieplić, tak, że tutaj na pewno rada będzie miała problemy w najbliższym czasie właśnie te, o których mówię. Tak że moja decyzja jest też za zlikwidowaniem szkoły, ale jest przykre i smutne, że ani rada, ani organ prowadzący nie dopomógł, bo słyszeliśmy na komisji właśnie naszej budżetowej, że rodzice za mało chodzili, za mało się dowiadywali, a po tych zebraniach, które były to ja uważam inaczej: jest grupa rodziców, którzy chcą zrobić i na pewno by to zrobili. I uważam, że to jest wina organu prowadzącego i może nawet radnych, że nie dopomogliśmy w tej sprawie.”

W tym miejscu wójt wyrywa do odpowiedzi dyrektora Kozickiego, który mówi o konieczności podziału klasy V i VI, zaznacza, że nie ma problemu z jedną klasą, jeśli gimnazjum odda jedno pomieszczenie, natomiast jest problem ze wskazaniem pomieszczenia dla kolejnej dzielonej klasy. Na pewno nie da się tego zrobić bez modernizacj/remontu. Podkreśla, że od szczegółów jest budowlaniec, nie on. Po raz kolejny też sygnalizuje problem z ogrzewaniem.

Mirosław Budrewicz (nauczyciel ze Szkoły w Jegławkach, właśnie „uwalniany” na emeryturę):
„Ja może dwa słowa do pana Franciszka najpierw: powiedział pan wcześniej, że ta decyzja jest nieracjonalna. Nieracjonalna chyba rzeczywiście pod względem ekonomicznym, chociaż tylko przez rok. Ja myślę, że stoimy przed wielką szansą, żeby zlikwidować taki podział – jaki kiedyś, kiedyś istniał w społeczeństwie – na: „my” i „oni”. Gdy nastała nam demokracja to ten podział przeniósł się troszeczkę na poziom niższy, na pozim gminy i teraz też już się mówi: „my-społeczeństwo” i „oni-radni, władza i wójt”. Pojawili się ludzie, którzy są gotowi wziąć władzę – taką oświatową, edukacyjną – w swoje ręce i chcą podjąć się bardzo odpowiedzialnego zadania: prowadzenia szkoły. Ja myślę, że nie tylko u nas w Jegławkach, myślę, że i w Solance, bo oni też wiedzą co im grozi, tacy ludzie się pojawią i będą gotowi utworzyć stowarzyszenie i tę szkołę przejąć. Ja myślę, że to jest naprawdę wielka szansa, żeby oddać władzę ludziom w ich ręce, żeby czuli sie naprawdę gospodarzami swego terenu, żeby czuli się odpowiedzialni również za dzieci własne. Naprawdę myślę, że warto im dać tę szansę. Ja wiem, to kosztuje przez rok jeszcze sporo, tak? Ale to jest tylko rok, a potem zaczną normalnie funkcjonować. Nie zwiążemy ich bardziej z tym terenem, z tą naszą malutką „małą ojczyzną” nie inaczej właśnie jak powierzając im szkołę i myślę, że warto poświęcić tych „parę groszy”, czy nawet znaczną kwotę pieniędzy, żeby ten eksperyment podjąć. Parę stowarzyszeń na terenie naszej gminy działa, to są takie stowarzyszenia o pięknej wytycznej, drodze, którą sobie wyznaczają, ale nie związanej chyba z aż tak wielką odpowiedzialnością. Ci ludzie mają jakiś tam staż w tych stowarzyszeniach i teraz są gotowi podjąć bardzo odpowiedzialną pracę. Myślę, że trzeba dać im tę szansę.”

Radna Gwóźdź:
„(…) Takie wmawianie, że oświata pogrąża gminę to naprawdę trochę jest nie w porządku. Uważam, że należałoby się szerzej rozejrzeć. Najprościej to zlikwidować, mniej kłopotu i tak dalej. Pieniądze są wydaje mi się, bo to nie tylko moje zdanie, moi wyborcy to mówią – że pieniądze są na lewo i na prawo… brak oszczędności, brak jakiejkolwiek dyscypliny, a pieniądze są trwonione w innych sektorach. Tak że ja jestem pełna podziwu dla rodziców, którzy są naprawdę zdeterminowani i nie jest prawdą, że to rodzice powinni już wyprzedzać wybiegać, bo może… Przy dobrej woli należałoby wcześniej z rodzicami porozmawiać: „Słuchajcie, niestety nie stać nas…” Ja wiem, że jest to obciążenie i na pewno nie jestem z archaiku, jak tu jeden z radnych powiedział, bo ja akurat nie podniosę ręki za tą likwidacją, ale wcale się nie uważam, że jestem z archaiaku, bo ktokolwiek, kto ma inne zdanie to już jest be. Gdyby rodzice naprawdę wcześniej wiedzieli, mogliby się zorganizować. A chcą i naprawdę mają wielką ochotę i ja wierzę, że uda im się.”

Radny Szepietowski:
„ (…)U nas jest jakaś taka dziwna retoryka z tego wszystkiego, coś się rzuci, coś się usłyszało, jest tak, jest tak… Proszę, jeżeli rozmawiamy poważnie, bo temat likwidacji szkoły jednej i drugiej jest tematem poważnym, niech ta argumentacja, czy w jedną czy w drugą stronę, będzie równie poważna, a nie będzie tak: „bo ludzie mówią, bo rodzice są za, a nauczyciele protestują”, a jak się tak dokładnie ucho przystawi i porozmawia to się okazuje, że rzeczywistość jest kolorami innymi malowana”

Barbara Budrewicz:
„Ja już tak na zakończenie powiem, żebyście państwo zwrócili uwagę na to, co wynikło z tej dyskusji: Nasze dzieci nie zmienią warunków na lepsze tak jak to jest podane w uzasadnieniu – pójdą do szkoły niedogrzanej, trochę ciasnej, to jest fakt, nie ma pieniędzy na remonty, nie ma pieniędzy na nic… Nie wiem jak państwo zagłosujecie, ale niezależnie od tego co dzisiaj się stanie, ja mam taką prośbę: kiedy przyjdzie już czas na szkołę w Solance, na likwidację tej szkoły, to proszę powiedzieć rodzicom, którzy być może tak jak my dzisiaj będą chcieli zawalczyć o tę szkołę, o prowadzenie tej szkoły – powiedzcie im o tym zawczasu. To jest prośba do pana wójta: żeby nie ukrywał tych faktów. Żeby ci ludzie – bo myślę, że przepisy się tak bardzo nie zmienią, – żeby znowu nie było tak, że będą prosili o to, o co my prosimy dzisiaj i w efekcie uniemożliwi im się poprowadzenie szkoły. Ja jestem pewna, ja to wiem, byłam na konferencji niepublicznych szkół wiejskich i wiem jak one świetnie prosperują. Początki są zawsze trudne i dla gmin i dla ludzi, którzy się podejmuja tego trudnego zadania, ale wiem, że naprawdę dobrze się dzieje w tych społecznościach gdzie te szkoły działają. Pan Szepietowski jest znawcą społeczności tej swojej, lokalnej. Okazuje się, że wie dobrze nie tylko co ludzie mówią, ale i co myślą. Ja gratuluję, naprawdę! Bo ja też wiem, co nasi mieszkańcy myślą i co czują, bo ja też z nimi rozmawiam, pan nie jest jedyny. I teraz moje słowo przeciwko pana słowu…
Więc ja bardzo proszę, żebyście nie zrobili państwo tego samego „psikusa” mieszkańcom, rodzicom z obwodu szkoły w Solance. Jeżeli już naszej szkoły nie da się uratować, choć do ostatniej chwili będę wierzyła, że można – to proszę innych potraktować lepiej niż nas…”

Wójt:
„Proszę państwa, wiele się mówi o jakimś ukrywaniu, o utrzymywaniu w tajemnicy likwidację szkoły , było już na ten temat mówione, były konsultacje przeprowadzone w Jegławce, tam wiele rzeczy zostało zainicjowanych, może nie do końca wyjaśnionych. Rodzice od tamtej pory nie spotkali się ze mną, żeby cokolwiek na ten temat… do wyjaśnienia… ani do tej pory żadnej oferty nie otrzymałem. Wiem, że były prowadzone rozmowy indywidualne z radnymi. Jestem pomijany. I tak sądząc, z boku patrząc na tą całą sprawę, wydaje mi się, że akurat gdybym miał dziecko posyłać do tej szkoły, takiej które będzie stowarzyszenie prowadziło z takim zaangażowaniem, to bym nie posłał po prostu, nie wierzę, że to się uda. Takie przeciąganie sprawy o rok nic nie daje, proszę państwa, to jest 500 tysięcy wyłożone następne na utrzymanie tej szkoły, a za rok powiecie, że znów coś tam nie pasuje, znów coś tam nie wychodzi, bo „w taki sposób możemy przejąć, a w taki to już nie możemy przejąć”. Albo chcecie tą szkołę przejąć i prowadzić, albo nie zawracajcie głowy. Określcie swoje stanowisko jasno i czytelnie i wtedy będziemy wiedzieli na czym stoimy. Ja przygotowałem propozycję PRZENIESIENIA tej szkoły do obwodu szkolnego do Srokowa. W Srokowie były czasy, że było dużo więcej dzieci i te 51 dzieci, które są w tej chwili w szkole zmieszczą się bez żadnego problemu. Dowóz zorganizowany mamy, nauczyciele propozycję pracy otrzymają, cóż więcej chcieć? Czy państwo dajecie lepszą ofertę?”

***

To tyle, jeśli chodzi o branie spraw we własne ręce. Niestety społeczeństwo obywatelskie dobrze wygląda tylko na plakatach wyborczych (zauważyliście jak szybko szmacieją?). Tak naprawdę nikt nie widzi w tym wartości. Tylko zagrożenie.

A co do osób najbardziej angażujących się w obronę szkoły: wiadomo, że miały w tym jakiś interes. Każdy wie, że mała społeczna bezpłatna wiejska szkółka z punktem przedszkolnym, która z czasem przekształciłaby się w zespół szkół (rodzicom zależało, żeby utworzyć tu też klasy gimnazjalne), szkoła, która nareszcie zaczęłaby organizować półkolonie i półzimowiska i która musi się utrzymać z samych subwencji to szalenie dochodowy interes.

Bo jeśli nie, to po co tracili tyle czasu i energii?

Post wyświetlono 121 razy

7 komentarzy
  1. Suchy zapis ludzkich wypowiedzi, porażające i przerażające – niby nie trzeba komentarza. A właśnie że widzę potrzebę komentarza – cynizm i poczucie bezkarności w rzucaniu wyborczych ochłapów stosowane przez „tych u władzy” jest niegodne władzy. Cechy godne władzy to poczucie służby, dar obiektywizmu i ciągłe dążenie do kompromisu.

  2. Właśnie „cechy godne władzy” jak widać to tylko mrzonki. Może chociaż poczucie wstydu? 🙁 Może jestem niepoprawną optymistką (mimo krzywdy jaka spotkała mnie i moje dziecko), chcę wierzyć, że jakiś tam robak ich drąży, że czytając ten tekst, będący przekazem dosłownym, na nowo się w nich obudzi. Może mieli nadzieję, że już ucichło, że przeszliśmy nad tym do porządku dziennego, zajmując się sprawami organizacyjnymi dotyczącymi nowej szkoły (nawiasem mówiąc zupełnie nieprzygotowanej na przyjęcie takiej liczby dzieci)? Mam nadzieję, że gro wyborców przeczyta słowa naszego wójta, naszych radnych i wreszcie się przekona z jakimi osobami ma do czynienia. Zada sobie pytanie: „Czy to są osoby które powinny mnie (nas) reprezentować? Czy są to osoby godne zaufania? Czyje interesy powinni przede wszystkim reprezentować? Czy gmina to tylko budynek i urzędnicy w nim przebywający, czy też może jednak ludzie, społeczeństwo, które tą gminę tworzy? Dlaczego dobro naszych dzieci (naszej przyszłości) jest dla nich nic nie warte, tym bardziej, że jak widać dotyka to nie tylko dzieci ze szkoły w Jegławkach, ale też dzieci w Srokowie, a zapewne i wkrótce w Solance? Tych pytań na pewno nasunie się naszym czytelnikom znacznie więcej, gdyż w przeciwieństwie do naszej władzy, wierzę w ludzi, w ich inteligencję, w ich zdolność do podejmowania słusznych decyzji i w odpowiedzialność za własne życie oraz społeczności lokalnej. Mam nadzieję, że nie dadzą się zwieść ,,słowotokom erudyty” uważającego ich za bandę tępych i niemyślących kmiotków, który wie najlepiej co myślą i czują, a którzy za przysłowiowy „kieliszek chleba” polecą znowu na niego zagłosować.
    I jeszcze jedno: Co z tymi którzy siedzieli cicho lub stchórzyli, a tak naprawdę zrobili swoje. Przecież oni też mieli w tym swój udział. Może warto byłoby podać do publicznej wiadomości kto jak głosował, a kto stchórzył i w ogóle nie przyszedł (jakby co to nie ja), w końcu głosowanie było jawne.

  3. Do @strzalka:
    Wyrywna jak zawsze! Nie powiem, w wielu kwestiach masz sporo racji, ale nie zgodzę się z tym, że nieobecni stchórzyli – może były jakieś obiektywne powody nieobecności? Chcę wierzyć, że były… Co do tych milczących, to myślę, że „przemawiała” przez nich obojętność, niemoc, albo cokolwiek innego, ale ufam, że nie była to niechęć lub totalne niezrozumienie tematu. Jeśli się mylę – to strach się bać 🙁 Nie przesądzaj jednak sprawy, możemy tylko się domyślać kto czym się kieruje. Jednak to tylko oni znają prawdę.
    I muszą z nią żyć.

    Tu są jakieś szczegóły głosowania:
    http://bip.warmia.mazury.pl/srokowo_gmina_wiejska/163/234/P_R_O_T_O_K_O_L_Nr_XIX_12_z_obrad_sesji_Rady_Gminy_Srokowo_z_dnia_27_kwietnia_2012r__w_godz__13_00_-_16_15_miejsce_obrad_-_sala_lustrzana_Gminnego_Osrodka_Kultury_w_Srokowie/
    Nigdy nie zrozumiem dlaczego nie podaje się nazwisk. Myślę, że każdy chce wiedzieć jak głosował jego radny. O ile się nie mylę przeciw likwidacji głosowała radna Gwóźdź i radna Szkudlarek, a wstrzymali się od głosu przewodniczący Kamiński, radna Ładziak i – zdaje się – radny Iwaniura. Przepraszam jeśli coś pomyliłam. Jeśli ktoś może to zweryfikować to bardzo proszę.

  4. Już wkrótce szkoła w Jeglawce przestanie istnieć – Przykre! Miało to być bezbolesne rozwiązanie, a ileż przyniosło kłopotów.
    Jak wspomniano – to tylko około 60-cioro dzieci, kiedyś szkoła SP Srokowo musiała pomieścić dużo więcej dzieci. I owszem, ale powyższe piętra były całe dla podstawówki a nie dla gimnazjum.
    Już za pasem zakończenie roku, a rodzice i nauczyciele nie wiedzą jak będzie wyglądał początek roku szkolnego 2012/2013. Do tej pory nie wszyscy nauczyciele wiedzą, co z nimi będzie. Większość utraci „cenne” nadgodziny, inni nadal z niepokojem patrzą w przyszłość. Niby wszystko w porządku, każdy stara się jak może – organizując np.: spotkania międzyszkolne (Srokowo-Jegławka). Ale jak jest na prawdę?
    Bolesny jest fakt, że Radni, Ci, na których liczyli rodzice z Jegławki, jako pierwsi podnieśli ręce, odwrócili się tyłem, a nawet ….. bez słowa wyszli!!! Zapomnieli chyba, kogo reprezentują i przez kogo zostali wybrani.

  5. Dziękuję za to, co napisałaś – to dobre uzupełnienie tematu.
    Bałagan, czy też niezdecydowanie, a może tylko czyjaś kolejna żałosna gierka, nakręca spiralę niepewności. Nikt normalny nie mógł wierzyć, że obędzie się bez problemów, jakie w tej chwili śledzimy na co dzień – nie będą miały końca, bo temat nie został dostatecznie rozpoznany i wypracowany. Nie trzeba było być mędrcem, aby wszystko przewidzieć, ale komuś strasznie zależało na pośpiechu.
    Chwała obecnym i przyszłym wychowawcom naszych dzieci, którzy zrobili wiele, aby ich podopieczni poznali się zawczasu, i aby nasze dzieci czuły się mniej obco w nowej szkole. Oczywiście, że to nie gwarantuje niczego, ale jest świadectwem prawdziwej troski o ich dobro, a przecież tylko o to nam chodzi. Pokładamy ogromną nadzieję w tych, od których doświadczenia, wrażliwości i mądrości będzie zależało czy i jak bardzo likwidacja szkoły odbije się na wszystkich.

  6. Ten tekst jest O S T R Z E Ż E N I E M dla rodziców uczniów Szkoły Podstawowej w Solance i pozostałych szkół Gminy Srokowo ( jeżeli jeszcze takie istnieją ), położonych poza granicami Srokowa.
    Jeżeli nie chcą się znaleźć w sytuacji rodziców ( i dzieci, bo o ich dobro chodzi ) z obrębu zlikwidowanej Szkoły Podstawowej w Jegławkach, to praktycznie niewiele czasu pozostało na działanie.Do rozpoczęcia roku szkolnego 2012/2013 zostało 2 miesiace, aby złożyć oferty prowadzenia szkół na nowych zasadach. Aby nie potknąć się na zarzucie, że żadnej oferty nie było – złożyć ją do Wóta, Rady Gminy i poszczególnych członków Rady Gminy listem poleconym za zwrotnym poświadczeniem odbioru.
    Potem może być za późno. Na kolejnej sesji Rady Gminy rozliczającej wykonanie starego budżetu i uchwalaniem nowego budżetu mogą usłyszeć, że
    – zostały poniesione wyższe koszty związane z likwidacją szkoły podstawowej w Jegławkach niż przewidywano ( ??????????? ),
    – nie można zagospodarować nieruchomości poszkolnej, a koszty utrzymania dla mieszkańców okręgu szkolnego wyspy internetowej i innych udostępnionych pomieszczeń są wyższe niż przewidywano,
    – brak chętnych do nabycia tej nieruchomości,
    – jeżeli znajdzie się nabywca, to zysk ze sprzedaży okazał się niższy niż przewidywano,
    – zostały poniesione wyższe koszty przystosowania zarówno Szkoły Podstawowej jaki i Gimnazjum w Srokowie ( adaptacja nowych pomieszczeń, zagęszczenie klas podstawówki i gimnazjalnych, koszt dowozu,koszt zapewnienia właściwych warunków nauczania i pobytu dzieci, koszty bezpieczeństwa dzieci, itp.) oraz filii w Solance,
    – trzeba się zastanowć nad reorganizacją ( czytaj likwidacją ) punktu przedszkolnego w Szkole Podstawowej i Gimnazjum w Srokowie i zaadaptowania tych pomieszczeń na potrzeby szkolne,
    – oczywiście (???? ) punkt przedszkolny, jeżeli rodzice złożą taką ofertę i wyrażą zgodę na ponoszenie wyższych kosztów utrzymania przedszkolaka, może być przeniesiony …. np. do Domu Kultury, w ostateczności znajdą się jakieś pomieszczenia piwniczne w Urzędzie Gminy, które można odpowiednio zaadaptować. Koszty adaptacyjne w jakim- kolwiek nowym budynku mogą być niższe, jeżeli w czynie obywatelskim częściowo poniosą rodzice ( we własny zakresie pomalują ściany lub pomogą w wyposażeniu lokalu),
    – koszty oświatowe są wyższe niż planowane ,
    – rok szkolny nie jest równoważny z rokiem budżetowym, a utrzymanie szkół i przedszkola obciąża dwa budżety Gminy. Na co nie można pozwolić, aby nie doprowadzić do bankructwa Gminy. Dlatego też należy zlikwidować szkołę/y podstawową/e w …………………….. do końca roku szkolnego 2012/2013.

    Bezczynność Srokowian spowodowała, że problematyczna oświata co raz głośniej zapuka do drzwi rodziców przedszkolaków i uczniów Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Srokowie.

  7. Rok 2017. Nie ma szkoły w Jegławkach. Szkoła w Solance jeszcze funkcjonuje, jednak myślę, że jej los jest już przesądzony. Niestety nadal ukrywane są pewne fakty i prawie pewne jest, że rodzice nie zdążą zareagować.
    Radny Szepietowski nie jest już radnym (po tym co zrobił to mnie nie dziwi). F. Andruszkiewicz nadal jest wójtem (po tym co zrobił i robi – tego nie rozumiem?! Może ludzie lubią jak im się obiecuje gruszki na wierzbie i wodzi za nos?)
    Ciekawe jest to, że kolejny radny z Jegławek (K. Mościcki) też chce likwidacji szkoły (w Solance) – wspomniał o tym na sesji 30 stycznia br. (jest o tym w protokole z sesji).
    Aby nam się lepiej żyło w naszej gminie, musimy o nią zadbać, nie bądźmy obojętni na sprawy innych.
    Pamiętajmy, że to wójt i rada zostali wybrani przez nas… dla nas.

Dodaj komentarz

Obowiązkowe pola są zaznaczone *. Twój adres email nie zostanie opublikowany.