Przeczuwasz problem za dwa lata – załóż stowarzyszenie już dziś!

Na początek troszkę wspominków (cierpliwości, nie będzie tego dużo!):

W czwartek 12 kwietnia odbyło się wreszcie spotkanie, o które wnioskowało stowarzyszenie „Świadomie Aktywni” już 9 stycznia tego roku. Oto cytat ze złożonego wtedy (na ręce przewodniczącego rady gminy) pisma: „Informacja o likwidacji którejkolwiek z gminnych szkół nie powinna dotrzeć do nas w sytuacji, gdy wszelka dyskusja nie ma racji bytu, bo proces likwidacji został już przez samorząd terytorialny rozpoczęty”. W odpowiedzi dostaliśmy pismo, które upewniło nas, że prośba dotarła także do pana wójta. On sam twierdził, że jeszcze nie czas na takie rozmowy, bo przecież nawet nie podjęto uchwały intencyjnej o zamiarze likwidacji.
I tyle.
Uchwała taka została podjęta na sesji 3 lutego.
28 lutego 2012 r. odbyła się sesja, podczas której przewodniczący rady gminy, pan Aleksander Kamiński odczytał prośbę podpisaną przez 31 osób, gdzie napisano: „Zwracamy się z prośbą o przeprowadzenie konsultacji społecznych w sprawie zamknięcia Szkoły Podstawowej w Jegławkach. Jesteśmy przekonani, że nasza szkoła jest placówką doskonale spełniającą swoje zadanie, a jej zamknięcie pozbawi nasze dzieci świetnych warunków nauki i poczucia bezpieczeństwa, a także narazi je na niepotrzebny dyskomfort. Chcielibyśmy przedyskutować rozwiązania alternatywne dla likwidacji i zapoznać się z opinią Radnych i pana Wójta w kwestii przyszłości naszej szkoły. Jesteśmy przekonani, że wspólnie dojdziemy do takiego porozumienia, które zostanie zaakceptowane przez obie strony. Prosimy o wyznaczenie terminu takiego spotkania nie później niż do 15 marca 2012 r. i poinformowanie nas o tym pisemnie na adres Rada Rodziców, Szkoła Podstawowa w Jegławkach, 11-420 Srokowo. Rodzice dzieci Szkoły Podstawowej w Jegławkach.”<br />
Odpowiedziało nam milczenie.
W marcu wiele się dzieje: zaproszona przez nas dziennikarka z „Gazety w Kętrzynie” odwiedza naszą szkołę i publikuje artykuł na jej temat, odbywają się spotkania osób zaangażowanych w sprawy szkoły, nawiązujemy kontakt z osobami prowadzącymi szkoły niepubliczne w naszym województwie, sprawdzamy przepisy, analizujemy sytuację, mierzymy siły na zamiary, wyłania się komitet społeczny, którego przedstawiciele spotykają się z radnymi, aby opowiedzieć o swoich pomysłach na szkołę. Radni ze zdziwieniem dowiadują się, że nie ma sygnału ze strony wójta w kwestii ustalenia terminu konsultacji i że planujemy założyć stowarzyszenie, które poprowadzi szkołę. Radzimy się ich (w końcu to radni :)) w tej kwestii: czasu jest coraz mniej, wójt nie wyraża ochoty na rozmowę, możemy nie zdążyć założyć stowarzyszenia i będziemy potrzebowali jeszcze roku, żeby wszystko odbyło się jak należy, bez pośpiechu, nerwów i pochopnych decyzji. Wszystko zależy od wyniku rozmów z wójtem, bo jeśli nie będziemy mieli pewności, że zechce współpracować w sprawie tworzenia szkoły niepublicznej – zwyczajnie nie ma sensu zakładać stowarzyszenia i inwestować w całą sprawę więcej czasu niż dotąd. Czujemy życzliwość ze strony większości radnych, utwierdzają nas w przekonaniu, że warto działać i domagać się tych nieszczęsnych konsultacji do skutku!
… co skwapliwie czynimy na sesji 30 marca. Temat zaczyna pan przewodniczący rady gminy, pyta pana wójta dlaczego do tej pory nie ma odpowiedzi na nasze pismo i dlaczego tak konsekwentnie unika się tego tematu. Wójt odpowiada, że nie było konsultacji, bo nikt do niego nie PRZYSZEDŁ w tej sprawie… W końcu ustalamy termin ustalenia terminu, z zastrzeżeniem, że do spotkania powinno dojść jak najwcześniej, tuż po świętach.
Tuż przed świętami odwiedzamy wójta zgodnie z umową i ustalamy termin na 12 kwietnia, we czwartek po świętach. W rozmowie poruszamy wiecej tematów niż ustalenie daty, jej przebieg jest podobny jak na spotkaniach z radnymi, chcemy żeby wójt przyjechał na spotkanie zorientowany w naszych planach. Prosimy pracownicę Urzędu Gminy o poinformowanie wszystkich radnych (wielu już wcześniej wyraziło chęć udziału).

I dlatego konsultacja (spotkanie? konfrontacja? rozmowa?) w ogóle się odbyła.

Tymczasem, na dzień dobry, usłyszeliśmy, że doszło do tego wiekopomnego zdarzenia dopiero teraz, bo wcześniej NIKT nie okazywał zainteresowania sprawą likwidacji szkoły. Na przypomnienie dwóch wniosków złożonych w tej sprawie dowiedzieliśmy się ponownie, że właściwie nie mają one istotnego znaczenia, należało bowiem przyjść, a nie pisać.
Zapytani, dlaczego tak późno myślimy o stowarzyszeniu przypominamy, że nie ma w tym naszej winy (kto chce wiedzieć na jakiej podstawie to mówimy powinien zacząć czytać niniejszy tekst od początku), wtedy dowiadujemy się, że rozmowy o konieczności zamykania szkół trwają od kilku lat, więc – doprawdy – nasz argument jest kiepski! Mogliśmy stowarzyszenie założyć już dawno. Na wszelki wypadek.

Dlatego chciałam przeprosić, że tego nie zrobiliśmy.

Za radą Hexy13 w najbliższy poniedziałek zakładam Stowarzyszenie „Ratujmy wszystko przed wszystkimi!”, Stowarzyszenie Osób Pokrzywdzonych Przez Żółwie, Stowarzyszenie Głodujących „Przeżujmy to jeszcze raz”, Stowarzyszenie Zastraszonych „Ukryć akta” i parę innych, które wymyślę przez weekend.
Tak na wszelki wypadek.
Albowiem o tylu rzeczach się u nas mówi.
Od lat.

Post wyświetlono 40 razy

6 komentarzy
  1. Gratulacje Panie Wójcie za świetną znajomość Kodeksu Postępowania Administracyjnego – każdy wniosek niezależnie czy jest złożony pisemnie czy ustnie powinien być rozpoznany. Wniosek o konsultacje w sprawie likwidacji szkoły w Jegławkach został złożony pisemnie, a nie rozpatrzony bo nikt nie zgłosił ustnie, a jakby został złożony ustnie, to też nie zasługuje na rozpoznanie bo nie na piśmie??????? Szanowna Rada Gminy na to ubezwłasnowolnienie swoich własnych wyborców wyraża zgodę, ale chyba do czasu. Niedługo wybory i pewnie będzie nowa kiełbasa wyborcza.
    Życzę rodzicom i wszystkim zainteresowanym, aby właśnie ta szkoła istniała, wytrwałości w walce o szkołę.
    A propo’s zakładania jakichkolwiek stowarzyszeń lub fundacji na wszelki wypadek, to walka o szkołę wskazuje, że mieszkańcy obwodu tej szkoły stanowią wielką siłę i może pomyślą o referendum odłączenia od Gminy Srokowo i przyłączenia wszystkich miejscowości z obrębu tej szkoły do Gminy Barciany lub Kętrzyna.

  2. Na spotkaniu obecni byli rodzice, grupa radnych, przedstawiciele Urzędu Gminy i nauczyciele. Rodzice powołali grupę inicjatywną, która przedstawiła swój projekt – alternatywę dla likwidacji szkoły w Jegławkach. Rodzice proszą o przesunięcie terminu likwidacji o rok, aby nowopowstające stowarzyszenie miało czas na przygotowanie się do przejęcia szkoły. Stowarzyszenie edukacyjne, które w przyszłości chciałoby utworzyć nową placówkę szkolną powinno złożyć wniosek zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem do 30 września roku poprzedzającego otwarcie placówki. Wraz z likwidacją szkoły publicznej powstałaby w jej miejsce szkoła niepubliczna, która przejmie te same obowiązki i w założeniu uzyskałaby uprawnienia szkoły publicznej. Inicjatywa rodziców, którym zależy na utrzymaniu szkoły, da możliwość pozostawienia placówki przy życiu, choć na nieco innych zasadach, niż działała ona do tej pory. Jest to rozwiązanie praktykowane przez wiele samorządów – taka placówka jest tańsza w utrzymaniu ze względu na zmianę trybu zatrudniania nauczycieli, a także pomoc nieodpłatną jaką mogłoby wnieść stowarzyszenie .Rodzicom zależy na pozytywnych mediacjach a nie na otwartym konflikcie z władzami gminy. Widać było, że projekt jest przemyślany a grupa inicjatywna świadoma odpowiedzialności. Obecny na spotkaniu radca prawny przedstawił stan prawny związany z przejęciem szkoły przez stowarzyszenie.
    Spotkanie przebiegało w dość gorącej atmosferze i nie zakończyło się podjęciem żadnych decyzji. Ze strony rodziców padały gorzkie stwierdzenia, że urzędnicy powinni najpierw poszukać oszczędności na swoim podwórku. Rodzice pytali, czy nie można było wcześniej przedstawić społeczeństwu planu oszczędnościowego w oświacie – stowarzyszenie mogłoby powstać wcześniej i już w czasie podejmowania uchwały intencyjnej o likwidacji szkoły rodzice mogliby przedstawić swój pomysł na ratowanie szkoły. Radni, którzy wzięli udział w spotkaniu zwracali uwagę na brak konsultacji społecznych. W dyskusji podniesiono także temat planowanego w bliskiej perspektywie zamknięcia szkoły w Solance.

    Konsultacje społeczne to rozmowa stron, które spotykają się aby osiągnąć kompromis.Rodzice dzieci ze szkoły w Jegławkach zdali egzamin z demokracji – bez używania ostatecznych i skrajnie emocjonalnych argumentów wypracowali własne stanowisko, stworzyli komitet, który ich reprezentuje i mówią silnym, wspólnym głosem. Mam nadzieję, że uda się znaleźć jakieś rozwiązanie dobre dla wszystkich.

  3. Pan Wójt owszem zna to Prawo Administracyjne, ale nie dostał nigdy nauczki z niewywiązywania się z niego i może czas najwyższy, aby mieszkańcy mu pokazali. Zwołane referendum (chodzi Wam o wcześniejsze wybory na Pana Wójta) to doskonały pomysł, może perspektywa „zielonej trawki” obudzi w Panie Wójcie chęć dalszej pracy. Bo obecnie widać już ewidentnie, że na niczym mu już zbytnio nie zależy tylko na jak najszybszym zakończeniu kadencji.
    Można było by przecież szkołę w Jegławkach zostawić – lepsze piece i ocieplenie, dzieci nie marzną – a zlikwidować w Srokowie i dowozić autokarami Wszystkich . Wtedy wyrwały by się z miasta i zasmakowały wiejskiego życia. Kij ma dwa końce?
    Dlaczego tak próżno Wszyscy dowiadują się o problemach w oświacie i już praktycznie stawia się ich przed faktem dokonanym. Ja winię poprzednią radę łącznie z Panem Wójtem ,że takich rzeczy nie przewidziała i w porę nie powiadomiła o tym społeczności.
    Ja również życzę rodzicom wytrwałości w walce o szkołę i przyłączam się do referendum.

  4. Dziękuję za wsparcie w imieniu wszystkich, którym zależy na tej szkole. Chcę wyraźnie powiedzieć, że najważniejsze dla nas jest POROZUMIENIE. Czas pokaże czy jest możliwe, na razie nie wygląda to tak jak mogłoby przy odrobinie dobrej woli.
    Dobra wola.
    Wolna wola.
    Niewola.
    Wybór jest.

  5. A co na propozycje rodzicow nauczyciele szkoły w Jegławkach? Na sesjach milczeli. O czym to świadczy?We wszystkich szkołach na podstawie artykułów prasowych, sprawozdań ,wspaniale układa się współpraca z rodzicami.Może dobrowolnie i solidarnie nauczyciele, związkowcy (nie wspomnę o innych pracownikach samorządowych) obniżą swoje płace , ktore uzależnione są od organu prowadzącego np.(dodatki mieszkaniowe, funkcyjne,motywacyjne, socjalne).Rada Gminy widząc od 4 lat ,że sytuacja w oświacie jest trudna, nic nie zrobiła by zmienić przepisy w kierunku oszczędnościowym. Mądrość władzy ocenia się dbałością o dobro ludzi, pokorną służbą innym , umiejętnością przyznania się do błędów i przeproszenia za nie.

  6. do @nonkonformista: Nauczyciele nie uczestniczą w walce o przetrwanie szkoły z tego prostego względu, że likwidacja szkoły nie skutkuje utratą pracy dla większości z nich: emeryci idą na emeryturę, więc kilkoro nauczycieli znajdzie pracę w Solance na miejscach zwolnionych przez tamtejszych emerytów (tu ważna uwaga: emeryci to pięćdziesięciokilkuletni ludzie w sile wieku, ten manewr ZMUSZA ich do przejścia na emeryturę, bo Karta Nauczyciela umożliwia wcześniejsze uzyskanie uprawnień do niej; w większości są to dobrzy fachowcy i doświadczeni pedagodzy). Gdyby w związku z tym ktoś z nich zaangażował się w walkę o tę szkołę, walkę, która – wobec oporu materii – nie rokuje wielkich zwycięstw, straciliby szansę na to zatrudnienie. Kto zatrudni niepokornych? Kto uszanuje ich gest? Przecież wystarczy, że ktoś jest spokrewniony ze środowiskiem nauczycielskim, a już jego motywacje poddawane są ocenom typu: „nie o szkołę, tylko o etat tu chodzi!”.
    Nie wymyśliłam tego.
    A co do poszukiwania oszczędności: owszem, próbowano (dodatki mieszkaniowe, motywacyjne itd, łącznie z propozycją zamknięcia „Śnieżki”), ale nie było akceptacji i zrozumienia ze strony Tych, Którzy Decydują.

Dodaj komentarz

Obowiązkowe pola są zaznaczone *. Twój adres email nie zostanie opublikowany.